Skip to content Skip to footer

Tak będzie wyglądać “polski” samochód elektryczny zbudowany przez Niemców. Nadal nie wiadomo jak miałaby ruszyć seryjna produkcja?

Spółka Electromobility Poland odpowiedzialna za realizację projektu budowy polskiego samochodu elektrycznego zaprezentowała jego wizualizację. Prototypy pojazdu w dwóch różnych wersjach zostaną przedstawione opinii publicznej 28 lipca.

Wątpliwy projekt polskiego samochodu elektrycznego

Od samego początku pomysł zbudowania od podstaw polskiego samochodu elektrycznego wydawał się karkołomny na niemal każdej płaszczyźnie. Polska nie jest krajem o tradycjach motoryzacyjnych dlatego już w 2016 r. gdy powoływano do życia dedykowaną spółkę Electromobility Poland mającą opracować “krajową Teslę” było niemal jasne, że będzie ona “składakiem” skonstruowanym z międzynarodowych komponentów.

Problemem była także marka i stojąca za nią filozofia. W jaki sposób nieznana nikomu firma miałaby sprzedawać pojazdy w realiach ostrej międzynarodowej konkurencji? Dlaczego konsument miałby wydać niemałe pieniądze (szacuje się, że co najmniej 60 tys. zł) na pojazd drugiego wyboru – miejski, o małym zasięgu?

Naprawdę nie trzeba było być geniuszem by stwierdzić, że “Kowalski” po prostu kupi używany samochód z klasycznym silnikiem spalinowym, którym pojeździ po mieście, ale także przemieści się nim na wakacje jeśli zajdzie taka potrzeba.

Zobacz także:

Oto rzetelna ocena kupna Lotosu przez Orlen. Czytajcie bo nie mamy jeszcze umowy reklamowej z płockim koncernem

Polska za biedna na budowę elektrowni atomowej? Czesi właśnie stawiają nową

Wątpliwe sukcesy Electromobility Poland

Mająca zbudować polski samochód elektryczny spółka Electromobility Poland powstała w 2016 r. -w moim przekonaniu- bez głębszej analizy rynku. Jeżeli zignoruje się powstające regularnie materiały PR-owe tego podmiotu wtłaczane do mediów to bilans jego działalności jest zastraszający.

  • Wydano 30 mln zł (40 mln pozostaje nadal do dyspozycji firmy, a więc pewnie także zostanie zmarnowane),
  • wybrano w amatorskim konkursie projekt karoserii pojazdu, co nie powinno mieć miejsca na pierwszym etapie działalności spółki, a następnie i tak skorzystano z komercyjnej firmy projektowej Torino Designe (sic!),
  • Wyrzucono do kosza pierwotną koncepcję niewielkiego samochodu miejskiego drugiego wyboru,
  • Podpisano umowę z niemiecką (sic!) spółką EDAG Engineering, której zlecono opracowanie polskiej (sic!) Tesli.
  • Trzykrotnie zmieniał się szef ElectroMobility Poland (kolejno Kowalczyk, Kość, Zaremba).
  • Ogłoszono, że “polską Teslę” zakupi TVP.
Udziałowcy nie wierzą w Electromobility Poland

Dziś w projekt budowy polskiego samochodu elektrycznego nie wierzą już nawet zachowujący dotąd urzędowy optymizm udziałowcy Electromobility Poland tj. państwowe koncerny energetyczne. PGE, Tauron, Enea i Energa nie mają ochoty dokapitalizować spółki-córki, a bez tego zastrzyku zbudowanie fabryki produkującej “polską Teslę” w kraju na zagranicznej licencji będzie niemożliwe.

Tymczasem wstępne szacunki budowy prototypu polskiego samochodu elektrycznego, fabryki i wejścia na rynek gotowego produktu oscylują wokół 4 mld zł.

Zabawa w ciuciubabkę

Mimo to 28 lipca Polacy będą mogli zobaczyć prototypy rodzimych pojazdów elektrycznych – hatchbacka i SUV-a. Poznamy także nazwę krajowej marki.

Ponadto spółka Electromobility Poland opublikowała wizualizację prototypów, z którą możecie zapoznać się w tym tekście.

Mnie cała historia przypomina nieco projekt polskiego czołgu przyszłości PL Concept. Gdy oglądałem go na targach zbrojeniowych w Kielcach w 2013 r. zwróciłem uwagę na dwie rzeczy. Jego wygląd przypominał pojazdy z filmu “Avatar” Jamesa Camerona, który miał premierę w 2009 r. No i niestety była to atrapa, która nie jeździła. Dlatego tak sobie myślę, że podczas premiery warto sprawdzić czy “polska Tesla” będzie w stanie poruszać się o własnych siłach…

Na zdjęciu PL Concept.

Fot. Electromobility Poland oraz Wikipedia

Show CommentsClose Comments

Leave a comment