Skip to content Skip to footer

Oto rzetelna ocena kupna Lotosu przez Orlen. Czytajcie bo nie mamy jeszcze umowy reklamowej z płockim koncernem

Uzyskanie zgody Komisji Europejskiej na przejęcie Grupy Lotos przez PKN Orlen okazało się niezwykle kosztowne. Czy było warto? Odpowiadamy szczerze bo nie wiążą nas z sektorem paliwowym żadne umowy reklamowe.

Polska rzeczywistość medialna

W 2019 roku PKN Orlen wydał ponad 460 mln zł na marketing, sponsoring, public relations i prawników. Począwszy od 2017 r. kwota ta podwoiła się w stosunku do dotychczasowych wydatków na te cele. Tymczasem wśród mediów zajmujących się gospodarką nie ma praktycznie takich, które nie korzystałyby z tego życiodajnego strumienia. Być może jest to jeden z powodów tego, że tak trudno odnaleźć rzetelny artykuł dotyczący przejęcia przez PKN Orlen swojego “wewnętrznego konkurenta” – Grupy Lotos?

Zamiast jednak ubolewać nad stanem dramatycznie niedofinansowanego dziennikarstwa w Polsce, postanowiłem podzielić się z czytelnikami kilkoma uwagami dotyczącymi najgłośniejszej transakcji tego roku.

Zobacz także:

KE zgadza się na przejęcie Lotosu przez Orlen. Wśród warunków m.in. sprzedaż 80 proc. stacji paliw

Orlen jest gotów wyprzedać niemal całą Grupę Lotos w zamian za zgodę KE na fuzję?

Kosztowna ta zgoda Komisji Europejskiej

Przede wszystkim należy podkreślić, że KE mogła scedować zgodę na przejęcie Grupy Lotos przez PKN Orlen na lokalny organ antymonopolowy tj. UOKiK. Płocki koncern z pewnością sondował taką możliwość w pierwszej połowie 2019 r., a więc przed oficjalnym wnioskiem złożonym do Brukseli.

KE postanowiła jednak samodzielnie zająć się sprawą i wyraźnie skorelowała wydanie decyzji z kalendarzem wyborczym w Polsce. Niekoniecznie mam tu na myśli ogłoszenie komunikatu dzień po oficjalnych wynikach wyścigu prezydenckiego. Wydaje się, że o kierunku działań Bruksela zdecydowała po wyborach parlamentarnych. Aż do tego momentu KE liczyła na to, że układ polityczny w Polsce się zmieni, a wniosek dotyczący przejęcia Grupy Lotos przez PKN Orlen przepadnie. Jak wiadomo zwyciężyła jednak Zjednoczona Prawica. Od tego momentu stało się jasne, że do połączenia obu firm dojdzie – nie wiadomo było jednak jakim kosztem?

Fot. Pixabay

Dziś wiemy już, że okazał się on bardzo wysoki. Jak inaczej nazwać bowiem listę warunków narzuconych PKN Orlen przez Brukselę? Tylko jeden z nich tj. zbycie 30 proc. udziałów w rafinerii Lotos wraz z towarzyszącym dużym pakietem praw zarządczych robi duże wrażenie.

Rząd Zjednoczonej Prawicy oskarżał swoich poprzedników z PO/PSL o próbę prywatyzacji Grupy Lotos, a dziś pod płaszczykiem zintegrowania jej z Orlenem podjął bardzo podobne działania. Nabywca udziałów w Rafinerii Gdańskiej otrzyma przecież prawo do blisko połowy produkcji tego zakładu w zakresie ropy naftowej i benzyny, a jednocześnie otrzyma dostęp do istotnej infrastruktury (magazyny) i logistyki.

Podkreślam, to tylko jeden z warunków KE. Są i inne jak zbycie 80 proc. stacji benzynowych Lotosu. Warto w tym kontekście zadać sobie pytanie ile tak naprawdę zostanie z całej grupy kapitałowej?

Ta kwestia powinna bardzo wyraźnie wybrzmieć. Nie można tak dużej transakcji przeprowadzać jedynie z powodu chęci uzyskania korzyści wizerunkowych (hasło: budowa globalnego czempiona) i politycznych (transakcja wygeneruje istotny wpływ do budżetu państwa)

Zbyt wiele przejęć może sparaliżować PKN Orlen

PKN Orlen przejął w kwietniu br. jedną z czterech największych grup energetycznych w Polsce – Energę. Dzięki zgodzie KE taki sam los czeka Grupę Lotos. Ponadto prezes płockiego koncernu, Daniel Obajtek, zapowiedział, że ma apetyt na PGNiG.

Jeżeli zapowiedzi menadżera, wsparte dodatkowo autorytetem ministra aktywów państwowych, Jacka Sasina, okażą się prawdziwe to powstanie podmiot o łącznej kapitalizacji około 16 mld USD. Na światowe warunki to niewiele (największe firmy energetyczne i paliwowe mają kapitalizację sięgającą kilkuset mld USD). Jednak w ujęciu lokalnym to bardzo duży potencjał, który dla uzyskania efektywności biznesowej trzeba będzie scalić z aż czterech różnych grup kapitałowych.

Rząd Zjednoczonej Prawicy oskarżał swoich poprzedników z PO/PSL o próbę prywatyzacji Grupy Lotos, a dziś pod płaszczykiem zintegrowania jej z Orlenem podjął bardzo podobne działania. Nabywca udziałów w Rafinerii Gdańskiej otrzyma przecież prawo do blisko połowy produkcji tego zakładu w zakresie ropy naftowej i benzyny, a jednocześnie otrzyma dostęp do istotnej infrastruktury (magazyny) i logistyki.

Paweł Siwiec

Każda z nich miała własną kulturę pracy, tożsamość. Proces unifikacji zajmie wiele lat i spożytkuje sporo energii. W tym kontekście warto zadać pytanie o relacje nowego podmiotu ze swoją dotychczasową konkurencją? Przejdzie ona zapewne do zdecydowanej ofensywy, a nowy “polski czempion” pogrąży się we własnych sprawach próbując zintegrować się wewnętrznie. Oby poszło mu lepiej niż Grupie Azoty trapionej do dziś tendencjami odśrodkowymi…

Mimo, że problem ten nie jest komunikowany przez spółkę, to jednak prezes Obajtek najwyraźniej bierze go pod uwagę. Tak należy interpretować jego słowa o “wymianie aktywów Lotosu na inne w Europie”. To pozwoliłoby ograniczyć ruchy agresywnych graczy i uzyskać nad całym procesem minimum kontroli. Pytanie czy to się uda?

Nie wszystko złoto co się świeci

Połączenie PKN Orlen i Grupy Lotos teoretycznie może przynieść nowemu podmiotowi wiele korzyści. Wśród nich należy wymienić np. zintegrowanie działań zagranicznych w zakresie zakupów, optymalizacji czy wykorzystywania aktywów wydobywczych; lepszą pozycję negocjacyjną w odniesieniu do zawierania kontraktów na dostawy ropy; wygaszenie spółek, które powielają się w łączonych podmiotach, a więc optymalizację kosztów; ukrócenie konkurencji wewnętrznej; zwiększenie możliwości inwestycyjnych i badawczych etc.

Są to jednak korzyści warunkowe uzależnione od przeprowadzonej z sukcesem integracji nowego podmiotu scalanego w pośpiechu z czterech dużych grup finansowych. Światowe doświadczenia pokazują, że nie jest to łatwe. Np. Rosnieft do dziś nie uporał się całkowicie z wchłonięciem TNK BP, a jest firmą o bardzo scentralizowanej strukturze z silnym wsparciem politycznym państwa, które jest autorytarne i bardzo decyzyjne. Może się więc okazać, że nieposkromiony apetyt PKN Orlen spowoduje, że będzie miał on problemy z przetrawieniem tak dużej ilości pokarmu. Tym czasem nie działa on w rynkowej próżni, a jego ruchy są bacznie obserwowane przez konkurencję.

Fot. Ministerstwo Aktywów Państwowych

Show CommentsClose Comments

Leave a comment