Skip to content Skip to footer

Jeśli ktoś jakimś cudem wierzył, że Unia Europejska jest “wspólnotą wartości”, a nie zwykłym międzynarodowym forum, w którym w zaciszu brukselskich gabinetów toczy się walka “na noże” o stricte narodowe interesy, to bierne podejście wobec kolejnych sfałszowanych wyborów na Białorusi przebijające się z tych instytucji powinno go przekonać, jak bardzo się mylił.

Według doniesień Katarzyny Szymańskiej-Borginon, korespondentki RMF FM z Brukseli, nie będzie nadzwyczajnego posiedzenia Rady Europejskiej ws. sytuacji za naszą wschodnią granicą, o co wnioskował premier Mateusz Morawiecki. W czasie gdy tysiące demonstrantów naraża swoje życie w walce o demokrację i prawa człowieka, czyli wartości, które według deklaracji stoją u podstaw Unii Europejskiej, ta wybiera wakacje zamiast pracy na rzecz uciemiężonych przez Aleksandra Łukaszenkę Białorusinów.

Teoretycznie nie powinno nas to dziwić – zdetronizowanie Łukaszenki nie leży w interesie Władimira Putina na Kremlu, a niepokojenie rosyjskiego dyktatora jest zwyczajnie nie w smak największym w Unii Europejskiej. Niemcy od kilku dobrych już lat osiągają niepokojące wręcz poziomy schizofrenii, krytykując Rosję za zabicie setek pasażerów lotu MH17 nad Ukrainą, zatrucie Skripala w Salisbury, aneksję Krymu, ingerowanie w wybory prezydenckie w USA itd., a jednocześnie budując gazociąg Nord Stream 2 we współpracy z kontrolowaną przez Kreml spółką Gazprom i powielając absurdalne i obraźliwe dla inteligencji większości analityków usprawiedliwienia dla tej wybitnie politycznej inwestycji.

Zobacz także:

Media informują o zielonych ludzikach na Białorusi. Ekspert: To może być dezinformacja Łukaszenki

Handel bronią podlany koronawirusem wymknął się spod kontroli. Na celowniku infrastruktura naftowa i siłownia jądrowa w Mecamor

Podobny dwugłos prowadzi Francja. Oprócz bogatej i ciągle rosnącej współpracy handlowej, prezydent Republiki Emmanuel Macron w ostatnim czasie coraz śmielej wypowiada się o chęci ocieplania stosunków z Władimirem Putinem, i to bez konieczności wycofania się rosyjskich wojsk z Krymu i wschodniej Ukrainy. Prezydent Macron marzy o tym, by zapisać się w historii swojej ojczyzny złotymi zgłoskami. Aby to osiągnąć i wreszcie wyjść z cienia Angeli Merkel, francuski przywódca chciałby być pośrednikiem pomiędzy Rosją a światem zachodu. Aby tego dokonać musi zbliżyć się do rosyjskiego dyktatora, co będzie niemożliwe, jeśli Francja wykaże chęć wsparcia walczących o obywatelskie wolności Białorusinów.

Podsumowując, połączenie gospodarczych i osobistych interesów ewidentnie wygrywa w Unii Europejskiej z narażaniem się Putinowi, by ulżyć w cierpieniu Białorusinom. Władysław Bartoszewski mawiał, że są rzeczy, które warto, i są rzeczy, które się opłacają. Często te czyny, które warto robić, są nieopłacalne, zaś te, które się opłacają, robić nie warto. Białorusinom z pewnością pomagać warto, problem polega na tym, że nikomu na Zachodzie Europy się to nie opłaca.

Źródło zdjęcia: Pixabay

Show CommentsClose Comments

Leave a comment